bielizna kielichowa, chorągwie, dewocjonalia, ornaty, palki
Ostatnio na polach elizejskich zebrała się pokaźna grupa gapiów. Otóż ogłoszona wojna kościołów właśnie wchodziła w kulminacyjny moment. Prałat Dziwisz na stanął na czele swojej czerwonej gwardii. Stanęli w równym szeregu jak przystało na chrześcijańskich komandosów i wznieśli w górę swoje chorągwie. Zaprezentowali broń. Zalśniły palki i inne niebezpieczne dewocjonalia. Po drugiej stronie stanął Arcybiskup dyrektor Rydzyk wraz ze swoją brutalną kompanią. Oni również przynieśli swoje święte sztandary i chorągwie. Obaj wodzowie honorowo wymienili swoje obrusy kościelne i podeszli do swoich oddziałów poświęcić sztandary. Po poświęceniu ich nadeszła kolej na okrzyki wojenne. Ornaty zahuczały o palki, podniosła się wszawa. Za chwile rozpocznie się rytualnie rozerwanie obrusy kościelne i strony konfliktu ruszą do walki. Bielizna kielichowa u obu wodzów już była pełna. Komandosi już powoli zaczynali biec w swoją stronę. W w końcu starli sie w morderczym boju. Rzucili sie na siebie niczym wściekłe psy. Dewocjonalia cięły skórę i kości. Krew płynęła gęstą rzeką pokrywając cały plac karmazynową poświatą. W końcu boju zostali tylko dowódcy. Oni również muszą stoczyć walkę. Nikt z nich nie ma przewagi. Obaj są równi wobec swoich interesów. Teraz się rozpocznie. Rozpoczęła sie tytaniczna bitwa o to kto będzie mógł przejąć władze nad Europą. Starli sie ze sobą niczym dwa rozszalałe tury. Cięli zamaszyście i mocno. Każdy z nich nie chciał oddać pola rywalowi. Uderzenia spadały raz za razem. I gdyby nie przypadek to ta bitwa toczyła by sie do dzisiaj. Jeden z wojowników ostatnim tchnieniem pociągnął dowódce za sutannę. I wtedy biskup uderzył całą swoją świętą siłą. I tak zakończyła sie bitwa o ziemię. Ale to nie był koniec. Arcybiskup tak łatwo nie chciał oddać swojego tronu tak łatwo. Pod sutanną miał on ukrytą bombę atomową która aktywowała sie w momencie jego śmierci. Miała ona taką siłę że rozniosła pół Europy. Wszystko co osiągnęła ludzkość wyparowało w jednej chwili. Nic nie zostało z kolebki chrześcijanistwa i ludzkiej cywilizacji.